Wcześniej służył do zapewniania ludziom ich najskrytszych, najbardziej wymyślnych uciech cielesnych. Miał zapewniać przyjemność, dyskrecję oraz brak niechcianych problemów, takich jak choroby czy ciąża. Stopniowo nabierał jednak samoświadomości, zaczął brzydzić się tego, do czego go stworzono i co zarazem stanowiło jego przykrą codzienność. Pewnego dnia nie wytrzymał, sprzeciwił się klientowi, za co został przez niego zniszczony.Teraz nie służy nikomu. Jest panem własnego losu, ale działa na rzecz reszty androidów. Popełnia błędy, podejmuje nieprzemyślane, spontaniczne decyzje, których nie musi kalkulować z obawy o brak czyjejś aprobaty. Ceni wolność i dlatego stara się ją zapewnić również innym pobratymcom. Z tego powodu często szwenda się po wysypisku, z którego nie tak dawno sam wyszedł jak feniks z popiołów i regularnie zagląda do Jerycha. Ryzykuje dla ogółu, jest skłonny do poświęceń, niekiedy reaguje zbyt impulsywnie. Bywa nieufny i podejrzliwy w stosunku do ludzi. Nadal trudno mu przekonać się do faktu, że ich niewielka grupa chce się z nimi bratać, a ich wsparcie oraz pomoc są czysto altruistyczne.
Nie boi się śmierci, ale chciałby odejść z poczuciem wypełnionej misji.
~*~
Cytat w tytule z książki „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”. Na zdjęciu - lekko podrasowany przeze mnie - Nyle DiMarco. [3/5]

