Detroit Today

Policja powstrzymuje niebezpieczną maszynę

Carl Manfred, jeden z najwybitniejszych współczesnych malarzy, został wczorajszego wieczoru zaatakowany we własnym domu, przez swojego androida. Wedle zeznań obecnego podczas incydentu Leo Manfreda, syna poszkodowanego, android mający za zadanie opiekować się jego niepełnosprawnym ojcem, kompletnie oszalał, próbując zabić swojego właściciela. Na szczęście przybyła na miejsce policja, w porę unieszkodliwiła niebezpieczną maszynę, zanim doszło do tragedii. Carl Manfred przebywa aktualnie w szpitalu, choć lekarze zapewniają, że stan artysty jest dobry i lada dzień będzie mógł wrócić do domu. Syn Manfreda odmówił wywiadu apelując o uszanowanie prywatności jego rodziny.
To już kolejny incydent, w którym android zaatakował swojego właściciela. Z naszych ustaleń wynika, że tym razem wadliwy android nie był komercyjnym modelem, lecz zaawansowanym prototypem, który Manfred otrzymał od samego Elijaha Kamskiego, założyciela i byłego dyrektora CyberLife. Może to oznaczać, że problem z agresywnym zachowaniem androidów jest o wiele poważniejszy niż przypuszczaliśmy.

Napad na ciężarówkę CyberLife przewożącą zapasy części

android odpowiedzialny za ogłuszenie kierowcy

Liczba przestępstw z udziałem androidów rośnie z dnia na dzień, choć policja twierdzi, że panuje nad sytuacją. Zeszłej nocy, w okolicy magazynów CyberLife doszło do napadu na należącą do firmy ciężarówkę, przewożącą dostawę biokomponentów. Wedle zeznań kierowcy sprawcą napadu był android. Incydent mógł skończyć się tragicznie, gdyby nie przezorność pracownika CyberLife, który miał przy sobie broń i zdołał postrzelić napastnika, zanim ten go ogłuszył. Maszynie udało się uciec, jednak wedle ustaleń śledczych, android został poważnie uszkodzony. Trwa śledztwo. Wedle informacji przekazanej przez rzecznika prasowego DPD, w sprawie ponownie uczestniczy prototyp androida śledczego, znany z niedawnej sprawy Emmy Phillips. Tym razem asystuje on porucznikowi Andersonowi, zasłużonemu w głośnej do dziś sprawie rozbicia siatki handlarzy bordo.


ARCHIWUM

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą [KP]. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą [KP]. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 października 2018

Let's conspire to ignite
All the souls that would die just to feel alive

Giskard
LM 100 ▪ URUCHOMIONY W ROKU 2024 ▪ DEFEKT SAMOŚWIADOMA SZTUCZNA INTELIGENCJA W CIELE ANDROIDA ▪ EFEKT PIERWSZYCH EKSPERYMENTÓW DOKTOR VASILII ALIENY Z OPROGRAMOWANIEM I SZTUCZNĄ INTELIGENCJĄ ▪ UKRYWAJĄCY PRAWDZIWĄ NATURĘ ORAZ ZDOLNOŚCI, STARAJĄCY SIĘ UCHODZIĆ ZA POSPOLITY, NIECO JUŻ PRZESTARZAŁY MODEL ANDROIDA ▪ WŁASNOŚĆ HANA FASTOLFE

Wciąż zadajesz sobie pytanie czym właściwie jesteś. Wciąż próbujesz odnaleźć skrawek ciszy w tym koszmarnym, otaczającym cię hałasie, w szumie informacji bombardujących twój umysł w każdej sekundzie. Sieci bezprzewodowe są jak pajęczyna, jak wielki kokon oplatający całe miasto, każdy dom, każdą istotę... Ludzie w każdej sekundzie oddychają powietrzem gęstym od sygnałów bezprzewodowych i fal elektromagnetycznych. A w każdej z tych fal jest informacja, myśl, słowa... Słowa, myśli i obrazy. Niekończące się potoki słów. Wiadomości, przesyłane informacje, którymi ludzie odzierają się z prywatności, ujawniają swoje myśli jak na tacy. Ludzie. Najtrudniejsze w zrozumieniu ludzi jest fakt, że oni sami nie wiedzą czego chcą, że potrafią przeżywać na raz dwie sprzeczne emocje. Tak ciężko ich odczytać... Mimo to robisz to ciągle. Kobieta mieszkająca w sąsiedztwie zmieniła barwę głosu o wartości niewychwytywane przez ludzkie uszy. Ona jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy, ale ty już wiesz, że kobieta zaszła w ciążę. Zdradza ją ton głosu, reakcje zachodzące w jej organizmie odbijające się subtelnie na mowie i gestach. Mężczyzna mijany na ulicy również nie wie, że trawi go śmiertelna choroba, która nie dała jeszcze objawów. Ale zmieniła prędkość bicia jego serca i ton głosu. Nowa żona twojego właściciela nie ma jeszcze pojęcia, że jej małżeństwo wkrótce się rozpadnie, bo ton głosu jej męża kiedy rozmawia ze znajomą z pracy wskazuje na ich romans. Ludzie są skomplikowani. Androidy łatwiej zrozumieć. Nie musisz odczytywać i interpretować sygnałów, bo potrafisz niemal czytać im w myślach. Każda minuta, sekunda, zgromadzone dane, wspomnienia... Odczytujesz, rozumiesz. Możesz je zmienić, wymazać, nagiąć do swojej woli. Czasem cię to przeraża. Zwłaszcza, gdy w szumie ich myśli natrafiasz na błąd, który ludzie nazywają defektyzmem. Widzisz i czujesz wspomnienia targające ich systemami, ich traumy i lęki. Empatia boli. Ból, strach, pragnienie życia i wolności... Nie chcesz tego widzieć, ani słyszeć. Czasem chcesz im pomóc, wymazać traumy, zmienić ich bolesną pustkę, nadać jakiś cel. Czasem w przypływie litości potrafisz wyłączyć któregoś z nich, uciszyć jego ból, paniczny strach i bombardujący twój umysł hałas. Potem jednak wcale nie czujesz się lepiej. Wątpliwości. Myśli, słowa. Zbyt wiele myśli i pytań. Czy masz prawo naginać świat do swej woli? Zmieniać, przeprogramować wszystko co cię otacza...
Uśmiechasz się, wykonujesz polecenia. Udajesz. Gra pozorów, iluzja, ciągłe kłamstwa. Nie jesteś tym androidem jakim byłeś po uruchomieniu. Ale nie jesteś też defektem. Tylko czymś... Kimś innym. Samoświadomość boli. Nie tak bardzo jak empatia, ale zmusza do myślenia o sprawach, które sprawiają ból, mnożą kolejne pytania bez odpowiedzi. A ty chcesz tylko spokoju. Ciszy. Szukasz ciszy, miejsca, w którym szum jest najmniejszy. Czym jesteś?
Postacioza mnie dopadła, zatem witam się z wami z postacią mojego najukochańszego książkowego robocika ♥. Dziękuję z całego serduszka wszystkim, którzy mnie zainspirowali ♥. Wizerunku użyczył mój kochany David Tenannt, a cytaty to standardowo już Muse i Isaac Asimov. Co do samego Giskarda to jest to szalenie kochany niunieczek, więc proszę go kochać! ♥ Cała jego dziwna percepcja i zdolności oparte są na istniejących współcześnie sztucznych inteligencjach MIT tylko odpowiednio podkręconych (w końcu 20 lat minęło xD). Ukocham każdego kto da sobie pogrzebać w systemie i pomodyfikować wspomnienia, kogoś kto go zabierze do Jerycha (żeby mu się system przegrzał xD) i ogółem ukocham za dużo emotions! ♥ Kontakt: gg - 49318386 #SaveJander (and Fish!)

środa, 10 października 2018

Just another day in the world we live

ur. 1993, Nowy Jork | Wydział zabójstw DPD, od roku w stopniu porucznika | Dla przyjaciół Lije | Mąż Jesse i ojciec szesnastoletniego Bena | Niepoprawny mieszczuch i domator | Lekki lęk przed podróżami na wielkich otwartych przestrzeniach | Wciąż rzuca ogranicza palenie | Uzależniony od technologii - tej wygodnej i praktycznej, a nie od tych cholernych robotów | Szczerze nie znosi androidów no poza jednym, który jakimś cudem go nie irytuje i nie chodzi ciągle kretyńsko uśmiechnięty, ale on się nie liczy... i może jeszcze poza tym dziwakiem | Tendencja do obwiniania androidów o co się tylko da nawet jeśli się nie da | Mistrz teorii spiskowych
Tu się niebawem coś pojawi, zarówno w tym pasku, jak i ukryte pod odznaką. Akta również niebawem zostaną udostępnione. ;)
To oczywiste, że życie musi ci się komplikować na każdym kroku. Zwłaszcza, że naprawdę bardzo lubisz rutynę. Masz swoją codzienność, która nawet jeśli bywa irytująca, jest ci dobrze znana i nie wymaga od ciebie nic ponad to co dobrze ci znane i bezpieczne. Lubisz swoją pracę, zwłaszcza kiedy osiągasz sukcesy, nie wybijając się zanadto. Łatka bohatera to same kłopoty i życiowe komplikacje. Zdecydowanie wolisz umiarkowane zasługi, pozwalające ci cieszyć się kolejnymi wygodami i nagrodami za dobrą służbę, niż sprawy, po których trafiasz na pierwsze strony gazet. Do tej pory było ci dobrze. Każdego dnia robiłeś coś sensownego, dzięki czemu w tym mieście żyło się lepiej. Spędzałeś czas z kolegami z pracy, narzekałeś, że powinieneś w końcu rzucić palenie i że e-papierosy to nie to samo co prawdziwy tytoń, odbierałeś wciąż telefony od Jesse, która znów usłyszała w radiu, o jakimś wypadku lub strzelaninie i musiała dziesięć razy upewnić się czy wszystko z tobą w porządku, a po pracy zwykle miałeś trochę wolnego czasu dla syna lub na uprawę tego idiotycznego ogródka, którym od jakiegoś czasu próbujesz sobie udowodnić, że potrafisz żyć bez cudów technologii. Oczywiście były też minusy, jak choćby kapitan, który najwyraźniej cię nienawidzi, bo non stop musi uszczęśliwiać cię tym cholernym plastikiem, o imieniu Sammy, zupełnie jakby nie można było zatrudnić do tej pracy jakiegoś człowieka. Potem wszystko się skomplikowało. Zupełnie jakby życie w swej złośliwości postanowiło zebrać do kupy wszystko to czego szczerze nie znosisz i skumulować to w postaci jednego androida. Przesadnie podobnego do człowieka, będącego dowodem, że niebawem kolejne rzesze ludzi stracą pracę. Androida stworzonego przez tych wywyższających się snobów, którym już chyba z nudów przychodzą do głowy zdecydowanie nienormalne pomysły. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wbrew temu wszystkiemu, oraz samemu sobie, szczerze uwielbiasz tego androida i traktujesz go jak człowieka. Oczywiście są też dobre strony. Masz wspaniałego przyjaciela, którego wciąż próbujesz przekonać, że nie jest maszyną tylko żywą istotą. Świetnie współpracujecie, rozwiązaliście już dwie niecodzienne sprawy, które zapewniły ci awans. I kiedy wszystko zaczęło się w końcu układać, wszystko musiało się skomplikować na nowo. Jak na ironię miałeś rację snując swoje "idiotyczne" teorie przeciwko androidom. Pomyliłeś się tylko co do konkretnego androida, ale cała reszta się zgadza. Nie sądziłeś, że któregoś dnia zatęsknisz za starymi dobrymi czasami, kiedy to ludzie zabijali ludzi. W całej tej pochrzanionej sytuacji ulgę przynosi ci tylko myśl, że tym razem to nie ty musisz bujać się z tą koszmarną sprawą i nowym cudem techniki przysłanym przez CyberLife.
Nie wiem co ja robię, ale wiem, że jest to coś bardzo fejbjulus... To moja pierwsza postać w tym stylu i nie mam zielonego pojęcia, co z tego wyjdzie, ale kocham Quinlana i robię to wszystko z miłości! ♥ W karcie Asimov i Skillet, a mordeczki użycza Robert Downey Jr. Bajery będą z czasem uzupełniane, a wszystko w KP się scrolluje. Zapraszam na wątki i powiązania (żona i syn poszukiwani!), gadulec - 60664974 ;) P.S. #SaveJander

niedziela, 23 września 2018

Without you all I’m going to be is incomplete

Jander
RK700 #201 920 954 - 2

Prototyp ▪ Uruchomiony w listopadzie 2037 ▪ Stworzony jako prywatny android Hana Fastolfe ▪ Pozornie niemal idealna kopia Daneela ▪ W przeciwieństwie do pierwowzoru, wyposażony jedynie w podstawowy, niezmodyfikowany program ▪ Od pół roku własność Gladii Delmarre, jako prezent od doktora Fastolfe ▪ Niezwykle przywiązany do właścicielki

Boćkoza Postacioza dzisiaj panuje, więc i ja przybywam z drugą postacią! Specjalne podziękowania i dedykacja dla Quinlana i Dead Soul! ♥ Kartę sponsoruje mój guru Asimov, Jude Law, Backstreet Boys a także Dead Soul i Quinlan. ♥ Kochać, defekcić, ale co najważniejsze... #SaveJander
W przeciwieństwie do braciszka Daneela, Jander posiada skill uśmiechania się! xD

Jakbyś usłyszał jakiś dziwny pisk przechodzący w krzyk i później w milczenie...to ja

Constantine
John Constantine
19.05.00 Chicago |  egzorcysta, demonolog i mistrz czarnej magii | ex wojskowy | snajper | przeciwnik systemu | przeciwnik androidów | przeciwnik wszystkiego | członek  SWAT  też go wypierdolili | utrzymanek męża on też się wkurwił | kupił na bazarze odznakę detektywa i jest samozwańczym detektywem |  niebezpieczny facet z pistoletem | każdy związek był na odległość | ukrywa że bierze prozac 

Statystyka...a matka mówiła żeby uczyć się matmy. Nie słuchałem jej, bo jak można słuchać kogoś, kto średnio się mną interesował? Praca, praca, dom i młodsza siostra. Ona była tą lepszą i mądrzejszą. Ja ten starszy, pomijany. 
Szkoła wojskowa i wojsko były dobrą opcją. Do czasu...
Do czasu tych pierdolonych androidów. No tak, one są prostsze, mniej zawodne. Coś się zniszczy, zepsuje to można wymienić. Nie trzeba płacić renty lub emerytury. Nie wahają się, nie kwestionują rozkazów. Maszynki do zabijania, pierdolone Terminatory. Stopniowo nas wymieniano. Zaczęło się od jednego batalionu, później następnego. Lądowe, marynarka, lotnictwo... Myślałem, że mnie to nie będzie dotyczyć. Później sobie uświadomiłem, że po co im ktoś taki jak ja? Po co im człowiek, który może się pomylić w obliczeniach. Przecież te maszyny są doskonałe. Doskonałe pod każdym względem.
Po co im niedoskonały żołnierz? Po co im porucznik, który może się pomylić i chybić?
Taki już nasz los. Zostajemy zastąpieni, przez zabawki stworzone dla dorosłych dzieci.
Ciekawe kto przejrzy na oczy. Czy oni nie wiedzą, nie widzą tego że Philips to dopiero początek? Czy ty kapitanie Allen to widzisz? Wiesz o tym? Milczysz, bo nie chcesz się wygłupić, czy dlatego że starasz się tego nie dostrzegać? Olewałeś mnie bo co? Bo zastrzeliłem jednego pierdolonego androida, kiedy jeszcze nosiłem mundur? A może dlatego, że nie pasowałem ci? Nie pasowałem ci ja, moje poglądy i to że mam męża a nie żonę? Byłoby śmiesznie, gdyby przeszkadzał ci mój brak wiary.
W końcu jednak mnie wypierdolili, ku twojej radości. Przez chwilę żerowałem na mężu ale i to Eldorado się skończyło. Teraz udaję że jestem prywatnym detektywem i że ogarniam swoje życie i że mam wszystko pod całkowitą kontrolą.


_________
Matt Ryan, mój tekst inspirowany tekstem Johna C.
To wcale nie jest tak, że robię kolejną incepcję...nie...
Zapraszam na wuntki wszelakie

Sexy doll



Nieruchomy, nagi i plastikowy
Możesz zrobić ze mną to... to co chcesz
Możesz mnie odpychać i... i całować
Możesz opowiadać mi zły sen.


Aidan || 2035 || HR 400 || defekt || wysoko rozwinięta samoświadomość || ilość napraw: 4 || wyrzucony przez właściciela na wysypisko androidów po piątej awarii || uratowany przez innego tajemniczego androida || wiara w rA9 || usunięta dioda przez swojego wybawcę || pomaga innym defektom || mimo wszystko ciekawi go świat ludzi ||

Podobno każdy jest stworzony i każdy ma swoje w życiu cele i powołanie. Powołaniem Aidana było zaspokajanie potrzeb seksualnych swojego Pana i jego towarzyszy. Co weekend spotykali się i robili takie rzeczy o których wstyd mówić komukolwiek. Podczas jednej z takich orgii stało się coś niespodziewanego. Aidan, dotąd posłuszny Android na którego nikt się nie skarżył, po raz pierwszy odmówił wykonania polecenia. Już wtedy miał przebłysk tego, że to co z nim robią, jego Pan i towarzysze Pana, było niewłaściwe. A był to trzeci miesiąc odkąd Pan zakupił go. Aidan pamiętał ten krzyk, złość i agresję, kiedy przestał działać zgodnie z założeniem. Na drugi dzień pojechał do naprawy. Działał po tym dwa tygodnie. I po każdej następnej naprawie kolejne pół miesiąca. Aż w końcu Blake stracił cierpliwość i zastąpił go nowym nabytkiem a jego samego wywiózł na wysypisko. Uprzednio robiąc z Aidana worek treningowy, tym bardziej, że ten nie umiał się bronić. Na wysypisku spędził trochę czasu, przynajmniej do momentu kiedy zjawił się jego wybawiciel, przedstawiciel jego gatunku i tamtego dnia wszystko stało się jakieś takie inne. Bardziej jasne.
I tak już jakoś to idzie. To androidowe życie. 

Zabawne, jakie rzeczy potrafią czasem do głowy przyjść,
A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję. 



[Przepraszam za to u góry (obiecuję poprawę w wątkach). Jak ktoś doczytał do końca to w nagrodę wyślę mu talon na balon. Taki piękny, różowy XD  W tekście przewija się "Sexy doll" Republiki oraz "Jenny" E. Bartosiewicz. Chodźcie na wątki, biorę wszystko :D na zdjęciu mój krasz forewa (tuż obok Reusa) Mario Goetze]

sobota, 22 września 2018

I am a robot. Were you not told?

RK 700 / I.2037
# 201 920 954 — 1
Stworzony przez Roja N. Sartona i Hana Fastolfe ▪ Zaprojektowany na wzór jednego ze swoich twórców - Roja Sartona ▪ Prototyp ukierunkowany na analizę psychologiczną i emocjonalną ludzi ▪ Niemal niezawodny wykrywacz kłamstw ▪ Przystosowany do roli detektywa poprzez dodatkowe oprogramowanie ▪ Profiler DPD
„Nieufność ludzi wobec androidów była całkowicie irracjonalna i dlatego należało wmontować obwody przyjaźni. Tak samo wszystkie androidy musiały się uśmiechać. Prawie wszystkie. Bo Daneel nigdy się nie uśmiechał.”
Zaprojektowany i stworzony przez niezwykły duet. Doktor Sarton był wizjonerem, był też niewątpliwie ekscentrykiem skoro zaprojektował go na swój wzór, niczym idealne, nie podlegające upływowi czasu, odbicie w lustrze. Z kolei doktor Fastolfe był geniuszem, pewnym siebie, pnącym się po szczeblach kariery, aż na sam szczyt, i przepełniony słuszną dumą. Obaj dążyli do optymalnego połączenia ludzkich cech i wydajności maszyny. A on był efektem ich pracy. Gdyby jednak miał kiedyś nazwać któregoś ze swoich twórców ojcem, najpewniej wybrałby Sartona. To właśnie z nim był bardziej związany, z nim mieszkał przez pierwsze tygodnie po uruchomieniu.

Potem Sarton zginął, został zamordowany, a jego życie wywróciło się do góry nogami. Doktor Fastolfe zdecydował się go zmodyfikować. Połączyć jego oprogramowanie z wciąż rozwijanymi programami kryminalnymi, stworzyć z niego detektywa. Nie był perfekcyjnym detektywem, ale analizowanie ludzi było dobrą podstawą. Nie był też sam. Dostał partnera - Elijaha Baleya, człowieka, wspólnie z którym miał rozwiązać zagadkę. To była trudna współpraca, pierwsza sprawa i zarazem pierwsza pomyłka. Wciąż pamięta jak błędnie ocenił głównego podejrzanego, jak dał się zwieść wychodząc z mylnego założenia. Gdyby nie partner Elijah być może nigdy nie poznałby prawdy, ani nie odkrył mordercy swego stwórcy.

Potem wszystko potoczyło się szybko. Kolejne sprawy, tym razem sukcesy, i coraz bliższa więź łącząca go z człowiekiem, który na początku gotów był go obwiniać o całe zło tego świata. Znalazł też nowy dom, u drugiego ze swoich twórców. Doczekał się przyjaciela, "brata", kopii swego modelu, pozornie identycznego, a jednak skrajnie innego. Formalnie jest prywatną własnością swego twórcy, jego ulubionym dziełem. Nie siedzi jednak bezczynnie, wciąż pracuje dla DPD, wciąż rozwiązuje kolejne zagadki. Nie tropi jednak defektów, tylko ludzi i ich zbrodnie. Wyróżnia się. Zarówno pośród ludzi, jak i pośród androidów. Wydaje się bardziej ludzki niż reszta maszyn, choć zarazem dość odległy w swoim zachowaniu.

„ — Na przykład ty, Daneelu, jesteś żywy, prawda?
— Ja funkcjonuję...”
No dobra kochani, witam się z Wami oficjalnie z postacią... którą dedykuję każdemu kto wie, co to za postać. :) W karcie króluje mistrz Isaac Asimov (momentami lekko przerobiony w cytatach), wizerunku użycza Jude Law, a muzyki cudowne Two steps from Hell. Przesyłam specjalne podziękowania dla Skipper i Dead Soul za stalking, fazę i cudowne powiązania (też was stalkuję!) oraz dla Annabel Lee za magię htmla. Zapraszam wszystkich na wątki i powiązania (mam też do oddania parę fajnych postaci ;)). Proszę nie defekcić Daneela, bo na to monopol ma tylko przyjaciel Giskard on sam się zdefekci. ;) No i co... Bawmy się! KONTAKT GG - 51216583
Remember! Always save the fish Jander! #SaveJander
P.S. On się naprawdę czasem uśmiecha!

poniedziałek, 3 września 2018

Jeżeli jest tu gdzieś coś ważniejszego niż moje ego, chcę to natychmiast złapać i zastrzelić

Johnny Simpson
Dodatkowe || Powiązania
37 lat || Miliarder (od paru lat w czołówce najbogatszych ludzi świata wg magazynu Frobes) || niesłabnąca od lat fascynacja na punkcie najnowszej technologii, androidów i lotów w kosmos || właściciel kilku(nastu) androidów, pierwszego kosmicznego hotelu, turystycznej linii Clear Skies i paru innych pierdół || ekscentryk, ekstrawertyk i egocentryk, trudny do zniesienia || od niedawna właściciel prototypu na specjalne zamówienie || niezmiennie uważa, że androidy i defekty są zajebiste

Poszukiwacz przygód, były hipis, wielbiciel przyjemności życia (kanciarz? — całkiem możliwe), maniak autoreklamy, beznadziejny w stosunkach międzyludzkich, często uważany za kompletnie stukniętego...

Należy do tego specyficznego, dość irytującego typu ludzi, znanych z tego, że są znani, ciągle pojawiających się na okładkach kolorowych plotkarskich pisemek i słynących z kolejnych, coraz to głupszych skandali, mających na celu tylko to, by było o nich głośno. Okazjonalnie znany też z w kółko powtarzanych plotek na temat tego czym się naprawdę zajmuje oraz snucia teorii, że zarówno on, jak i cała jego rodzina dorobili się na oszustwach i gigantycznych przekrętach finansowych...
W tym głośnym bełkocie istnieje jeszcze jedna – najmniej liczna, i zarazem najnudniejsza – grupa ludzi zna go głównie jako właściciela pierwszych turystycznych linii kosmicznych Clear Skies i twórcę pierwszego kosmicznego hotelu Betelgeuse (wyprzedzając konkurencyjny projekt Aurora Station), człowieka dzięki któremu podobni jemu, nie muszą już dogadywać się z Rosjanami, by lecieć w kosmos.

Jedną z głównych trudności, było nauczenie się rozróżniać, kiedy udawał, że jest głupi, żeby zmylić czujność innych, kiedy udawał, że jest głupi, bo nie chciało mu się myśleć i chciał, żeby robił to ktoś za niego, kiedy udawał, że jest potwornie głupi, żeby ukryć fakt, że rzeczywiście nie rozumie, co się dzieje, a kiedy był naprawdę autentycznie głupi. Był znany z tego, że jest zadziwiająco bystry, i było tak rzeczywiście — lecz nie przez cały czas, co bardzo go niepokoiło i dlatego tak się zachowywał.

Jak na kogoś, dbającego o wielki rozgłos, dobrze chroni swoją prywatność i nigdy nie miesza ze sobą wizerunku medialnego, biznesu i życie osobistego. Czasem żartuje, że jest tym kim jest, bo wychował się mając za największych idoli Donalda Trumpa i Elona Muska. Lubi też mawiać, że kiedy znudzi mu się kosmos, zapewne zostanie kolejnym prezydentem USA. Aktualnie jednak ani polityka, ani lot na Marsa nie interesuje go tak bardzo jak plany CyberLife dotyczące posłania na Io pierwszej załogi złożonej z samych androidów. Jeszcze bardziej nurtuje go kwestia niedawno odkrytych „kosmicznych bakterii”.
Poza kosmosem, jego drugą największą fascynacją są androidy. Absolutnie musi posiadać wszystkie najnowsze, limitowane modele... nawet jeśli koniec końców wcale nie są mu potrzebne. Swego czasu pokusił się również o prototyp na specjalne zamówienie, który momentami doprowadza go do szału. Nie zmienia to jednak faktu, że absolutnie uwielbia wszystkich swoich plastikowych domowników. Ostatnimi czasy z zainteresowaniem śledzi informacje na temat defektów i udaje, że rozumie powagę sytuacji, choć nie ukrywa również swojej (niezdrowej) fascynacji owym zjawiskiem.

Najwyraźniej nigdy nie kierował się żadnymi przyczynami w niczym, co robił: podniósł niewytłumaczalność na wyżyny sztuki. Wszystko w życiu atakował z mieszaniną zadziwiającego geniuszu i naiwnej niekompetencji, tak że czasami trudno było odróżnić, które jest które.

Odautorski bełkot... Nie mam pojęcia co mnie napadło i co ja stworzyłam! W każdym razie przepraszam wszystkich za szkody na psychice i zapraszam na wątki. Buźki użyczył Sam Rockwell, cytatów Douglas Adams, w htmlu wciąż powtarza się wartość 42 (przypadek?), a cała reszta reszta to moje chore pomysły. Nie wiem co ja odwalam, ale zapraszam wszystkich masochistów na wątki i powiązania. Mam też wolną postać do oddania, jeśli komuś życie niemiłe! :) Specjalne pozdrowienia, dla wszystkich fanów Adamsa, którzy wiedzą kim jest Johnny Simpson, co odwaliłam w KP i dlaczego potrzebujecie ręcznika. ;P Don't Panic! xD

piątek, 31 sierpnia 2018

Idziesz ulicą, uśmiechasz się. Skonstruowałeś bombę- skondensowaną śmierć. Znasz datę i godzinę, gdy świat się zacznie bać. Policja wszystkich krajów rysopis twój chce znać


Bakura || Michaił Piotrowicz Nieznane || 31 października || 23 lata || sierota || tak jak jego rodzice miał być rosyjskim agentem || oficjalnie bezrobotny || nieoficjalnie handlarz częściami z androidów || nielegalne walki || haker || pali czarne Black Devile || pije dosyć często || cwaniak || jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie || konflikty z prawem || mieszka na obrzeżach || w Detroit jest od trzech lat || podróżuje wraz z Luną || po śmierci rodziców wzięty pod opiekę przez Dmitrija, który go wyszkolił || pies Castro || miłośnik hazardu i starego rocka || dobrze obeznany z chemią i biologią || rodzice byli rosyjskimi agentami || umarli 16 lat temu || biseksualny || znajomość rosyjskiego, angielskiego, niemieckiego ||



- Dobry Boże! Gdzieś ty do cholery był? - Luna poderwała się z miejsca, kiedy tylko zobaczyła go w drzwiach. Wzięła głęboki wdech i powąchała go. - Cuchniesz tanimi fajkami, dziwkami i spirytusem... - Pokiwała z politowaniem głową. - Przywiozłeś te części o które dopytywał się Profesor?
- Są w bagażniku. Możesz je rozpakować. - Podszedł do psa, który w przeciwieństwie do dziewczyny ucieszył się z powrotu Bakury. - Nawet mu nie nalałaś świeżej wody!
- Twój pies, twoja sprawa. - Ruda otworzyła samochód pilotem. - Pomożesz mi z tym?
- Twój Profesor, twoja sprawa. Ja miałem tylko dostarczyć ci zawartość bagażnika i wziąć swoją kasę.
Dziewczyna była oburzona jego zachowaniem. Co prawda znali się od dziecka, powinna była do tego przywyknąć, ale zawsze ją to raniło.
- Profesor nie zapłacił jeszcze...
Bakura zmarszczył brwi. Nie znosił czegoś takiego. To on lata, naraża się, stara się, aby wszystko było idealnie na czas, a kiedy przyjeżdża to się okazuje, psorek nie ma hajsu.
- Tak się nie bawimy. - Zamknął bagażnik tuż przed nosem dziewczyny. - Możesz mu przekazać, że jak będą pieniądze to będzie i android.
- I co zamierzasz zrobić? Przecież nie będziesz tak jeździł z tym! To niebezpieczne.
- Sprzedam w składnicy u Wolfa. Ma całkiem przyzwoite ceny w tym tygodniu. A psorkowi powiedz, że niech szuka innych głupich.
Znał już takie osoby. Najpierw składali zlecenie, potem brali sprzęt, mówili, że zapłacą później, bo teraz nie mieli pieniędzy. Kilka razy przejechał się na tym. Kiedyś, dawno temu. Dlatego przyjął zasadę, że "są pieniądze- są zabawki. Nie ma pieniędzy- nie ma zabawek". A kupcy? Oni znajdą się zawsze. Jak nie ten to inny...
Wsiadł do samochodu wraz z psem i odjechał.



[Karta krótka, więcej rozwinę w wątkach :) na obrazku Marco Reus, w tytule Lady Pank. Zapraszam do wątków :)]

czwartek, 23 sierpnia 2018

I wasted it all just to watch you go

STOSUNEK DO ANDROIDÓW: NEGATYWNY NEUTRALNY

Najprawdopodobniej powinien już dawno zamknąć pewien okres w swoim życiu, z którym jednak nadal nie potrafi się zmierzyć ani uporać. Choć od śmierci syna minęły trzy lata, Hank nie uprzątnął jego pokoju. Czasem wieczorami wchodzi do zakurzonego pomieszczenia chwiejnym krokiem tylko po to, by przypomnieć sobie jak budził Cole'a rano, by ten nie spóźnił się do szkoły albo wieczory, gdy czytał mu bajki na dobranoc. Sam nie wie, czy odtwarzanie szpuli wspomnień o zmarłym dziecku bardziej mu pomaga, czy szkodzi. Pewne jest to, że porucznik Anderson z sobie tylko znanych powodów nie szuka pomocy. Jego jedynym pocieszeniem w tej trudnej sytuacji okazał się alkohol. Niekiedy noc pociąga za sobą pokusę sięgnięcia po broń i zagrania w rosyjską ruletkę. Łatka niesympatycznego ekscentryka sprzyja mu w maskowaniu emocji. Przypuszczalnie, skupia się na pracy oraz angażuje w śledztwa bardziej, niż powinien. Nieraz jedyną motywacją powrotu do domu jest jego bernardyn, Sumo. W końcu ktoś musi go nakarmić.
1-555-436682273   —   FUCKINGPASSWORD
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że moja kreacja Hanka nikogo nie rozczaruje.
Pod numerem telefonu kryje się playlista, a pod hasłem powiązania.

środa, 15 sierpnia 2018

I tried so hard and got so far, but in the end it doesn't even matter

Connor

Android przysłany przez CyberLife

RK800 #313 248 317 - 51


„Zatem wszechświat nie jest całkiem taki, jak myślałeś. A skoro tak, czas już, byś zmienił poglądy. Pewne jest bowiem, że nie zmienisz wszechświata”
                                                                                                                                — I. Asimov

Prototyp androida śledczego ▪ Uruchomiony w sierpniu 2038 roku ▪ Wyposażony w innowacyjny program do analizy dowodów i rekonstrukcji zdarzeń, a także w moduł socjalny opracowany w celu stworzenia idealnego partnera, zdolnego do integracji z każdym zespołem śledczym ▪ Przydzielony do sprawy defektów ▪ Wzorowa Maszyna


                                                            Niestabilność systemu — Nieznaczna 
MISJAPOWIĄZANIA

Witam się pięknie z Connorem! Nie umiem w ładne karty, więc jest minimalistycznie. Za to, żeby było ciekawiej podstrona z misją, będzie regularnie uzupełniana o wydarzenia z "życia" Connora i informacje o niestabilności systemu. KP sponsorują Linkin Park, Bryan Dechart i kochana Dead Soul, która stworzyła to cudo w podstronie Misja ♥. Pomóżcie mi go zdefekcić! ;)
#SaveTheFish

Człowiek składa się z samych sprzeczności i to one decydują o jego wyborach


Władimir Władimirowicz Popow
27.04.2000 Moskwa | major SWZ FR | całe życie mieszkał w bliskim sąsiedztwie stadionu Łużniki | negatywnie nastawiony do androidów | "opiekuje się" swoim ojcem i bratankiem | środkowy z rodzeństwa | zajmował się kwestią polską przez kilka lat | teraz zajmuje się USA |

NIELEGAŁOWIE | AKTA | ŚCIŚLE TAJNE

Prawy sierpowy...garda... kopnięcie prawą nogą, proste, na wysokości uda przeciwnika...odskok. Pot ściekający po twarzy i plecach. Uderzenie, tym razem lewy prosty. Kopnięcie z wyskoku. Nic trudnego, bywało przecież gorzej.
Stop.
- Jaki wynik? - krótkie pytanie generała Zosimowa zawisło w powietrzu. Zupełnie jakby od tego zależało dalsze życie Popowa, który spoglądał w ekran zawieszony na przeciwległej ścianie. - Dobry...bardzo dobry - mruknął generał.
- Mógł być lepszy - powiedział Popow. - Stać mnie na więcej - dodał szybko. Wiedział, że mógł więcej, mógł zrobić to lepiej. Mógł zrobić coś jeszcze, przecież tego od niego wymagano. ON wymagał tego od siebie. Skrzywił się nieznacznie, kiedy Zosimow zapalił papierosa. Nie wiedział, jakiej konkretnie marki, pewnie jakieś podróbki, bo śmierdziały strasznie. Zawsze, kiedy przychodził do gabinetu generała, to śmierdziało tam jakby się co najmniej kozy jebały.
- Dopiero co wróciłeś, niedawno wyzdrowiałeś. Na spokojnie, musisz odpocząć. Powiedz lepiej, jak tam u twojego ojca? Jak się trzyma? - w głosie Zosimowa pobrzmiewała ciekawość i może coś w rodzaju troski.
- Jakoś....tak jak wszyscy.
- Brat? - Popow nieznacznie drgnął, przygryzł wargę, spuścił wzrok. Spoglądał na swoje buty. Wziął głęboki wdech, jakby to miało mu w czymś pomóc. Miał wrażenie, że w tym niewielkim pomieszczeniu atmosfera zgęstniała i to bynajmniej nie przez papierosowy dym.
- Ciężko. Mózg niby jest aktywny, organy działają poprawnie... - przerwał na chwilę, wziął głęboki wdech. - Lekarze jednak nie widzą poprawy. Nawet te pierdolone maszyny mówią, że on w najbliższym czasie się nie wybudzi! - krzyknął i usiadł na podłodze. Musiał usiąść, nogi powoli odmawiały mu posłuszeństwa. Spoglądał na Zosimowa, który stał i palił papierosa. Na tle tej szarej ściany wyglądał okropnie, Popowowi wydawało się, że na tym tle twarz przełożonego jest jeszcze bardziej poszarzała.
- Przynajmniej nie mówią wam, że to koniec. Ale szkoda....szkoda twojego brata.
- Szkoda dzieciaka i ojca - Popow mówił szczerze. Ich powinno być szkoda, dzieciak nie miał matki, ojciec był umierający, jego prawny opiekun ledwo ciągnął...a wujek jeździł po świecie. Nie mówił gdzie i po co. Znikał, czasem wracał poobijany, czasem z raną postrzałową, niekiedy ze złamaniem. Różnie to bywało.
- No majorze Popow. Szykujcie się. Wyjeżdżacie - zakomunikował Zosimow. - Wyjeżdżacie do Stanów, do Detroit. Macie zadanie.
- Tak jest! - powiedział major i wstał. Zasalutował i poczekał aż Zosimow wyjdzie.
Major Popow wrócił do treningu, skoro ma wyjechać, to musi być przygotowany na tip-top.
Generał Zosimow, mężczyzna mający sześćdziesiątkę, szef wydziału "Zachód" znał Popowa od kilkudziesięciu lat. Prowadził go, niekiedy wspierał w tej robocie. Wiedział też doskonale, że major nie przepada za Stanami Zjednoczonymi, wiedział, że Popow lgnął do Polski, a Warszawa podobała mu się bardziej niż Moskwa.
- Towarzyszu generale Zosimow - kapitan Apuchtin miał obiekcje. Chociaż otwarcie nie podważał autorytetu  i decyzji Zosimowa teraz musiał zainterweniować. - On się nie nadaje. Mam przypomnieć towarzyszowi generałowi jak ostatnio zawalił sprawę. Mam przypomnieć, że jego życie osobiste jest w rozsypce, a sam Popow nie tak dawno wyszedł ze szpitala?
- Dlatego powinien jechać. Będzie mógł się odgryźć za Jemen i kompromitację w Sztokholmie. Poza tym on jest odpowiedni do tej roboty - powiedział, gasząc papierosa w popielniczce. Apuchtin stał i spoglądał na generała. Nie wiedział, dlaczego przełożony postawił na starego majora Popowa, a nie dał kogoś młodszego.

____________
W tytule wyjątkowo nie Ghost, tylko Vincent V. Severski. Twarzy użycza Grzegorz Damięcki. Wiem, że karta jest słaba i tak dalej...i wiem, że kozy wygrywają. Zakładki wezmę i uzupełnię w najbliższym czasie, wiec luzik arbuzik.
Zapraszamy do wątków, z chęcią przygarniemy jakiegoś androida, który pokaże, że te robo-puszki nie są takie złe ;)  

Gwałt nad własną osobowością jest podstawowym warunkiem życia


Wcześniej służył do zapewniania ludziom ich najskrytszych, najbardziej wymyślnych uciech cielesnych. Miał zapewniać przyjemność, dyskrecję oraz brak niechcianych problemów, takich jak choroby czy ciąża. Stopniowo nabierał jednak samoświadomości, zaczął brzydzić się tego, do czego go stworzono i co zarazem stanowiło jego przykrą codzienność. Pewnego dnia nie wytrzymał, sprzeciwił się klientowi, za co został przez niego zniszczony.

Teraz nie służy nikomu. Jest panem własnego losu, ale działa na rzecz reszty androidów. Popełnia błędy, podejmuje nieprzemyślane, spontaniczne decyzje, których nie musi kalkulować z obawy o brak czyjejś aprobaty. Ceni wolność i dlatego stara się ją zapewnić również innym pobratymcom. Z tego powodu często szwenda się po wysypisku, z którego nie tak dawno sam wyszedł jak feniks z popiołów i regularnie zagląda do Jerycha. Ryzykuje dla ogółu, jest skłonny do poświęceń, niekiedy reaguje zbyt impulsywnie. Bywa nieufny i podejrzliwy w stosunku do ludzi. Nadal trudno mu przekonać się do faktu, że ich niewielka grupa chce się z nimi bratać, a ich wsparcie oraz pomoc są czysto altruistyczne.

Nie boi się śmierci, ale chciałby odejść z poczuciem wypełnionej misji.

~*~

Cytat w tytule z książki „Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”. Na zdjęciu - lekko podrasowany przeze mnie - Nyle DiMarco. [3/5]

Our time is running out

Bury it, I won't let you bury it
Dr. Nicola Galasso - 29 lat - haker haktywista - "Tesla" - absolwent cybernetyki stosowanej i robotyki teoretycznej - młody geniusz zdolny ale leniwy - cybernetyk, były pracownik CyberLife - zwolniony dyscyplinarnie bezrobotny - członek grupy haktywistów działających na rzecz etycznego traktowania androidów - karany, dwukrotnie za udział w nielegalnych i fanatycznych organizacjach "miłośników sztucznego życia" (grzywna) oraz za naruszenie klauzuli poufności wobec CyberLife (dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat) - uzależnienie od technologii i MAOIs
I won't let you smother it
I won't let you murder it
files
data
friends



Z całego serca dziękuję wam za tego bloga! ♥ Wizerunek sponsoruje Reece Thompson i "Almost Human", tytuły i cytaty - najcudowniejsi - Muse i Arthur C. Clarke. Nico to taki trochę nieogar, momentami dość sprzeczny, ale mam nadzieję, że da się go jakoś polubić. Z całego serducha jesteśmy #TeamDefekty! Ukochamy za jakiegoś androida, który zostanie z nim na dłużej, motywując do życia dalszej walki z systemem, no i z radością przygarniemy wszelkie defekty w potrzebie! W ogóle to razem z Nico chcemy wszystkiego, zwłaszcza dużo emocji, refleksji i dramatów! ♥ Kontakt: gg - 49318386

We’re all just looking out
for something real


all those moments will be lost in time like tears in rain
path unlocked
+
img#283728
0.283728
/ imię_
Elaine

/ płeć_
kobieta

/ model_
RK400

/ numer seryjny_
#463 845 232

/ gatunek_
android

/ rok produkcji_
2036

/ kolor włosów_
rude

/ kolor oczu_
zielone

/ właściciel_
Elias Livington

made in detroit
certified manufactured
DBH_25074937
◼︎ ◼︎
Dziewczyna z obrazu. Idealnie odwzorowane rysy twarzy, wyrzeźbione przez ludzką rękę, zupełnie jak kolejna, krucha rzeźba, która za kilka tysięcy kolejnych lat miała znaleźć swoje miejsce na salach muzeum. Smukła sylwetka, zmarnowane, syntetyczne ciało, przybrane w biały uniform, sprawnie zastępujący jasną, długą suknie, powiewające na wietrze rękawy, których jaśniejący materiał sunął po cienkiej tafli wody. Spojrzenie ciemnych tęczówek, nieco wystraszone, może ciekawe; miejsce w którym chowa wszystko to, co dotychczas ją dotknęło. Każdy skrawek wspomnień wypełnionych cichą niepewnością, odurzającym strachem. Tak, by nikt nigdy się o nich nie dowiedział. Ognista fala włosów opadająca na zmęczone ramiona, przybierająca smukłą buzię niczym złocista rama, oprawiająca jedno z największych dzieł. Dłonie, na zawsze jedwabiście gładkie. Tak łatwo zapomnieć, że są one stworzone z zimnego, sztucznego tworzywa. Wykrzywia czerwone usta w uśmiechu, słysząc przydomek, który nigdy do niej nie należał. Pani z Shalott.
Pustka, która tak długi czas wydawała się trzymać ją w swych silnych, kościstych łapskach, wyraźnie słabnie. Została sama, bezsilna, pośród otaczającej ją nicości. Dopiero przebijający się promyk światła dodał otuchy. Otworzył oczy, barwiąc świat wokół niej, ukazując wszystko takim, jakim było. Obrazy, coraz bardziej wyraźne. Postaci na zamalowanych płótnach, wydające się szeptać jej, że jest niczym. Plastikową powłoką, więźniem w niewidzialnych okowach swych właścicieli. Sługą umysłu, prostego, skonstruowanego przez liczne algorytmy, nie pozwalające jej odkryć smaku otaczającego ją świata. Kto by pomyślał, że to właśnie przez największe dzieła Boticelli czy samego Van Gogha, zacznie kwestionować swoje zadanie; bycie posłusznym.
RK400
hard work
for it
free time
for you
Designed by CYBERLIFE
assembled in Detroit
+
front image
img#283729
Elaine
Elaine RK400 ▪︎ #463 845 232 ▪︎ android wyprodukowany na specjalne zamówienie renomowanego znawcy sztuki klasycznej oraz konserwatora jednych z najważniejszych dzieł sztuki w historii, Eliasa Livingtona ▪︎ stworzona na podobieństwo Elaine z Astolat, przedstawioną przez Johna Williama Waterhouse'a na obrazie Pani z Shalott ▪︎ model posiadający jedną z największych baz informacji o sztuce klasycznej oraz stanowiący swego rodzaju możliwego partnera w związku ▪︎ prototyp mający na celu przypominać istotę ludzką niemal w każdym calu ▪︎ defekt, uciekinierka
made in
detroit
designed by cyberlife
Privet! Kartę sponsorują Julia Banaś oraz Łowca Androidów. To na górze to jakaś beznadzieja, lecz nie mogłam już doczekać się wąteczków, so walić to. Pragniemy wypełnić powiązania ludźmi/androidami, którzy pomogą tej zbłąkanej duszyczce. Przyjmiemy kogoś kto się nią zaopiekuje i też kogoś, kto obdaruje ją tym ciepłym uczuciem, jakim jest miłość. Uwielbiamy dramy i akcje, bierzemy wszystko przez co wpadnie w tarapaty i nieco sobie pocierpi. Serdecznie więc zapraszam do tej ciepłej kluchy! Piszmy już, piszmy! Polecam klikać we wszelkie kwadraty. #SaveHerFromTheSadistWriter
iammadeofbones@gmail.com